Pamiętam takie ciężkie zimy
Pani Marianna z Brzozy ukończy w tym roku 99 lat
A to było tak niedawno 12 listopada 1911 roku Marianna urodziła się jako trzecie dziecko w rodzinie wielkopolskich rolników w Wałkowie koło Jarocina i lubiła chodzić do szkoły.
-
-
- Bardzo lubiłam chodzić do szkoły, lubiłam najbardziej matematykę, bo miałam dobrą pamięć i liczyłam szybko. Skończyłam jednak edukację, w wieku 14 lat i musiałam pomagać w gospodarstwie rodziców w miejscowości Wałków koło Jarocina. Razem ze mną było 6 rodzeństwa- jedna siostra i czterech braci. Praca na gospodarstwie była ciężka, bo nie było maszyn, tylko wszystko wykonywało się ręcznie. Tata kosił kosą ,a my z mamą i rodzeństwem wiązaliśmy snopki, a potem stawialiśmy w kopy, dopiero z kop zwoziło się wozem do stodoły i tam maszyna młóciła zboże na ziarno, ale trzeba było wrzucać snopy, odbierać słomę i układać ją na stogu.. Ale po ciężkiej pracy były tańce, a tańczyć i śpiewać lubiłam bardzo. Tato miał harmonię i wieczorami na niej grał, schodziło się do naszego domu dużo młodzieży i robiliśmy potańcówki.
Pani Marianna Jankowska z domu -Wosiek lubi opowiadać o dawnych czasach, a pamięta dużo. Pamięta nawet powstańców wielkopolskich, choć miała wtedy 8 lat, to widziała jak mama szyła dla nich rozety. Pani Marianna bardzo lubiła szyć na sukienki z falbankami z koronkami i robiła to na maszynie Singera.- zawsze byłam ładnie ubrana, bo moja mama szyła, a potem wyręczałam mamę.
-Mama piekła raz w tygodniu chleb w piecu chlebowym, bo nie było sklepów tak jak teraz. Jeśli jechał ktoś do miasta to kupował worek chleba dla siebie i najbliższych sąsiadów. W roku 1938 wyszłam za mąż za kawalera Franciszka z sąsiedniej miejscowości i przez całą wojnę mieszkaliśmy w mojej rodzinnej wsi, bo tata zmarł i ja zostałam na gospodarstwie po rodzicach. W czasie wojny nie było łatwo, a i po wojnie podatki i wciąż uciążliwe obowiązkowe oddawanie zboża, mięsa i mleka rujnowało rolników .W 1970 postanowiliśmy sprzedać gospodarstwo i przyprowadziliśmy się z mężem i piątką dzieci do Brzozy. Pracy poszukaliśmy w Bydgoszczy w szkole i razem z mężem tam dojeżdżaliśmy.
Taka ciężka zima, jeszcze gorsza niż ta w tym roku była właśnie w 1969/70. Droga była zasypana tak, że polami na saniach jechaliśmy do miasta. Każdy mieszkaniec musiał 100metrów odśnieżać drogi, bo inaczej byśmy nie wyszli z domów. Mąż zmarł w 1983 roku i zostałam z rodziną córki Krystyny Siwińskiej.
Marianna Jankowska, mieszka wygodnie przy rodzinie córki Krystyny i wnuczki Katarzyny i jej mężem Ryszardem w Brzozie od 1970 roku. W każde urodziny otrzymuje życzenia od wójta Gminy – Wojciecha Oskwarka i swoich dzieci i, siedmiorga wnuków i siedmiorga prawnuków. Każdej zimy niecierpliwie czeka do lata, bo – latem lubię siedzieć przed domem na huśtawce i spacerować po ogródku, a troszkę słabo widzę, to boję się, żebym nie przewróciła się na śniegu.
IO
Na zdjęciu – Marianna z bratem w szkole- 1919rok
Ślub Marianny i Franciszka w 1938roku
Pani Marianna z córką Krystyną i prawnukami Szymonem i Bartkiem obecnie
Fot. IO